deutsch polski
TAK SZCZĘŚLIWI NA ZDJĘCIU
Opublikowano 23.10.2015 - 647 czytań - printer
Ulmowie byli normalną, kochającą się rodziną. Żyli życiem pracowitych gospodarzy we wsi Markowa opodal Łańcuta. Głowa rodziny, Józef Ulma, ukończył szkołę rolniczą w Pilznie. Był zapalonym społecznikiem i ogrodnikiem. Znaczną część jego upraw zajmowała szkółka drzew owocowych. Prowadził takie oryginalne przedsięwzięcia jak uprawa morwy czy hodowla jedwabników. Interesował się także pszczelarstwem, a wykonane przez niego ule i narzędzia pszczelarskie zostały wyróżnione na Powiatowej Wystawie Rolniczej w Przeworsku w 1933 roku. Był również konstruktorem. Sam wykonał aparat fotograficzny i oddawał się fotograficznej pasji. Do dzisiaj zachowały się jego zdjęcia. Widzimy na nich szczęśliwą rodzinę, bawiące się maluchy, starszą dziewczynkę karmiącą kanapką swojego młodszego braciszka, mamę w ciąży z dziewczynką na ręku ubraną w białą sukienkę. Beztroski obraz szczęśliwej, kochającej się rodziny. Żyli naj droższymi sobie chrześcijańskimi wartościami. Wrażliwość i miłosierdzie były w tej rodzinie na pierwszym miejscu.

Nadszedł rok 1939. W Polsce nastały ciężkie wojenne czasy. Okupacja niemiecka coraz bardziej dawała się we znaki. Prześladowania Żydów osiągały swoje apogeum. Byli zabijani z całym okrucieństwem tylko za to, kim są. Polakom za ukrywanie Żydów groziła kara śmierci. Jednak Józef Ulma pomagał swoim żydowskim sąsiadom. Uciekinierów wspierał przy budowie ziemianki w lesie, gdzie mogli się schronić. Ulmowie dostarczali im żywność i odzież. Niestety, Niemcy odkryli kryjówkę. Żydowscy sąsiedzi zginęli w okrutny sposób, nie wydawszy swoich polskich przyjaciół Niemcom.

Józef Ulma bał się o swoją rodzinę, gdyż także w domu od jesieni 1941 roku ukrywał ośmioro Żydów z rodziny Szallów i Goldbergów. Życie w trakcie okupacji było ciężkie. Ulmowie dzielili się jednak tym, co posiadali. Mając świadomość wielkiego ryzyka, podejmowali je z wiarą i nadzieją, że dobro w końcu zwycięży.

Do Niemców dotarła informacja o ukrywających się w domu Ulmów Żydach. Była godzina pierwsza w nocy 24 marca 1944 roku. Żandarmi zorganizowali obławę, Zaskoczona nocą rodzina nie miała żadnych szans. We śnie zginęli ich żydowscy przyjaciele. Nadeszła kolej na ukaranie Ulmów. Żandarmi wyciągnęli z domu całą rodzinę, zagonili tam również innych mieszkańców wsi, aby wiedzieli, co czeka tych, którzy pomagają Żydom.

Na oczach przejętych paraliżującym strachem dzieci zabito ich tatę i mamę. Przez chwilę zbrodniarze naradzali się, co zrobić z małymi Ulmami. Dowódca żandarmów podjął decyzję. Po jego słowach: .Patrzcie, jak giną polskie świnie, które przechowują Żydów", padały kolejne strzały, jeden po drugim. Za każdym razem pozostające jeszcze przy życiu dziecko było świadkiem śmierci swojego rodzeństwa. Kolejno ginęli: Staś, Basia, Władziu, Franuś, Antoś i Marysia ... Widzący to pozostali Polacy zamarli w przerażeniu, jednak nie mogli nic zrobić.

Kiedy na miejscu zbrodni pojawił się sołtys wsi Markowa, Teofil Kielar, wpatrując się w osłupieniu w stos martwych ciał, zapytał: "Dlaczego zabiliście dzieci?': "Żeby wasza gromada nie miała z nimi kłopotu" - padła cyniczna odpowiedź żandarma. Krwawa zbrodnia zakończyła się doszczętnym rabunkiem gospodarstwa i wielką pijacką ucztą oprawców.

Sąsiedzi Ulmów, którzy byli świadkami straszliwej egzekucji, wbrew zakazowi urządzili rodzinie potajemny pogrzeb. Nie pozwolili im zostać w zbiorowej mogile bez godnego pochówku. Nie wyrzucili także ze swoich domów ukrywających się u nich pozostałych przy życiu Żydów. Niemcy chcieli ich zastraszyć swoim okrucieństwem. Jednak postawa rodziny Ulmów umocniła tylko ich chrześcijańskie miłosierdzie i jest niezwykłym jego świadectwem do dzisiaj. Dzięki odwadze mieszkańców Markowej do końca wojny przetrwało w tej wsi siedemnastu Żydów.

Niewinne dziecięce ofiary straszliwej nienawiści: Staś, Basia, Władzio, Franuś, Antoś, Marysia i nienarodzone jeszcze maleństwo, bo żona Józefa Ulmy była w ciąży, są dzisiaj wraz ze swymi rodzicami kandydatami na ołtarze. Całą rodziną złożyli oni niewinną ofiarę, świadectwo wiary i zaufania w Boże miłosierdzie. Całą rodziną, oddając życie za swoich sąsiadów, znaleźli się tego samego dnia w niebie.

Za: http://gimmarkowa.pl/nasze-gimnazjum/
2-nasi-patroni?showall=1;
www.pch24.pl/kazn-rodziny-ulmow.21875.i.html;
www.prawy.pl/wiara/ 1 153-rodzina-ulmow
-polskie-swinie-ktore-przechowuja-zydow-1153

M. Krzyszkowski, „Dzieci Pana Boga” wyd. Rafel, rok 2015 str. 58 - 60

Materiały na stronie są własnością Parafii Wierzbnik © 2011 - 2017                     Projekt i opieka webmasterska Apis © 2011 - 2017
rm lumen trwam plus nasz dziennik gosc niedzielny
Powered by PHP-Fusion v.7.02.07.       Copyright © 2002 - 2017 by Nick Jones.       Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3. 2016       Google PageRank Checker