• Apis
  • 23.02.2016
Wyjazd do Czarnej GóryTegoroczne ferie zimowe były bardzo ciepłe. Trudno było o śnieg. Po feriach pogoda uległa zmianie. W górach sypnęło śniegiem. Więc ks. proboszcz zaproponował panu dyrektorowi szkoły w Jankowicach Wielkich wyjazd dla dzieci na narty do Zieleńca. Odpowiedź była pozytywna. Sam zaproponował, że gotowy jest pojechać z nami. Został ustalony wyjazd na 23 luty. Przez dłuższy czas obserwowaliśmy pogodę w masywie Zieleńca. Im bliżej było wyjazdu to pogoda się zmieniał negatywnie dla nas. Temperatura rosła w górę. Pojawiło się pytanie o sens wyjazdu. Ale dzieci były tak podekscytowane wyjazdem, że było trudno zrezygnować z wyjazdu. Ostatecznie został podtrzymany termin wyjazdu, ale zmienił się cel. Ks. proboszcz zmienił Zieleniec na Czarną Górę.

W dniu wyjazdu zgromadziliśmy się wszyscy na mszy św. Ona była ofiarowana o szczęśliwy wyjazd i powrót do domu. Poranek nie zapowiadał dobrego dnia. Padał silny deszcz. Mimo nienajlepszej pogody mieliśmy silną wiarę, że może coś się zmieni. O godz.08.30 dzieci spod szkoły zabrał autobus z firmy Dantur. Tutaj weszło 51 osób wraz z rodzicami i nauczycielami. Ks. proboszcz wsiadał do autobusu już w drodze do Czarnej Góry, w Wierzbniku.

Podróż do Czarnej Góry upłynęła bardzo spokojnie. Dzieci były bardzo szczęśliwe. W trakcie drogi obejrzały film Epoka Lodowcowa. On pozwolił im lepiej znieść dłużącą się podróż. W całej podróży towarzyszył nam deszcz. Krótko przed Czarną Górą zaczął się pojawiać deszcz ze śniegiem. Gdy jednak wjechaliśmy do Czarnej Góry sypał śnieg. Po przyjeździe podzieliliśmy się na dwie grupy: grupa narciarzy pod przewodnictwem pana Mirosława Żaka poszła na stok narciarski, natomiast grupa do zjeżdżania na sankach razem z ks. proboszczem, panem dyrektorem i panią Danutą Przybył poszli na stok, który umożliwił zjazdy.

Nie było to jednak łatwe, ponieważ było mało śniegu, a podłoże było bardzo miękkie. To nie sprzyjało zjazdom, ale dzieci sobie jakoś radziły. Zjazdy były przeplatane zabawami na śniegu. Po dwóch godzinach udaliśmy się na zjeżdżalnię grawitacyjną. Ona przysporzyła dzieciom wiele radości.


Po zjazdach udaliśmy się do Karczmy góralskiej na obiad. Dzieci miały wiele frajdy ze stołu szwedzkiego. Mogli sobie nakładać to co uważali. Niektórzy byli bardzo zaskoczeni przy kasie. Ale wszystko zakończyło się szczęśliwie.

Późnym popołudniem ruszyliśmy do domu. Było nam bardzo przykro wyjeżdżać. Po kilku godzinach sypania śniegu nie tylko przybyło, ale wytworzył się prawdziwy nastrój bajkowy. W drodze powrotnej obejrzeliśmy film „Niebo istnieje naprawdę”. Po godzinie 18.00 szczęśliwie dotarliśmy do Jankowic Wielkich. Dzieci wróciły radosne i już z planem na nowy wyjazd.