• Apis
  • 26.02.2012
W I niedzielę Wielkiego Postu rozpoczęliśmy nabożeństwo Gorzkich Żali. Gorzkie Żale, to rdzennie polskie nabożeństwo o męce Pana Jezusa. Swe powstanie zawdzięcza Księżom Misjonarzom działającym od połowy XVII wieku w Warszawie, przy kościele św. Krzyża. Założyli oni Bractwo św. Rocha, którego celem było oddawanie czci Panu Bogu, poprzez wspólne modlitwy, procesje i śpiewy.

W okresie Wielkiego Postu Bractwo organizowało rozbudowane nabożeństwa pasyjne składające się z trzech części, z których każda poprzedzona była biczowaniem, a śpiew hymnów łacińskich, przeplatany był pieśniami wielkopostnymi w języku polskim. Treść pieśni mówiła bardzo dokładnie o męce Pana Jezusa i dlatego mogła być zrozumiała dla wszystkich.

2 stycznia 1707 roku na polecenie proboszcza Michała Tarło przygotowano książeczkę polską "O Męce Pańskiej". Wkrótce nabożeństwo uzyskało aprobatę polskich władz kościelnych oraz Stolicy Apostolskiej, która za udział w Gorzkich Żalach udzieliła szeregu odpustów. Z czasem trafiły do wszystkich parafii nie tylko w Polsce, ale do środowisk polonijnych Brazylii i Stanów Zjednoczonych. Melodie pieśni wzorowane są na melodyce chorału gregoriańskiego.

Nabożeństwa Gorzkich Żali mają miejsce:
- w Jankowicach Wielkich o godz. 14.00
- w Wierzbniku o godz. 15.00

Podczas nich kazania pasyjne głosi ks. proboszcz. We wstępie do pierwszego kazania powiedział, że obecny rok liturgiczny upływa pod hasłem: „Kościół naszym domem”. Ten dom jest tworzony przez uczniów Jezusa Chrystusa. A my wszyscy jesteśmy właśnie jego uczniami. Dlatego będziemy się zastanawiali – oczywiście nie przerywając kontemplacji Jezusa Cierpiącego – jaki powinien być Jego uczeń i uczennica, aby nasz dom/ wspólnota parafialna była jak najdoskonalsza.

Pierwsze kazanie było pod hasłem: Być uczniem Jezusa jak Judasz. W posumowaniu ksiądz wskazał, ze my chrześcijanie niejednokrotnie możemy znaleźć się w sytuacji podobnej do Judasza. Ileż to razy sprzedawaliśmy Jezusa za trzydzieści srebrników chwilowej przyjemności. Ileż to razy pozwoliliśmy sobie wmówić, że nasze złe postępowanie nie jest grzeszne. Ileż to razy zapieramy się chrześcijaństwa dla wygody albo z lęku prze utratą akceptacji. Po upadku Judasz nie potrafił zawierzyć w miłosierdzie Boże i dlatego popadł w rozpacz. Popełnił samobójstwo. Dlatego prośmy Boga, abyśmy w chwilach naszych upadków, nigdy nie utracili wiary w miłosierdzie Boże. Na zakończenie ks. Czesław powiedział, że Judasz jest dla nas wzorem, ale tego, jak nie należy postępować.