OBÓZ PRACY - Zwangsarbeitslager Herzogswalde
- 29.06.2013
- Historia
- 4864 Czytań

Autostrada miała połączyć Berlin z Krakowem. Była jedną z ważniejszych inwestycji III Rzeszy. Hitlerowi nie tyle chodziło o szybkie przemieszczanie się ludzi z jednej miejscowości do drugiej, ale możliwość błyskawicznego przemieszczania się wojsk, a w razie potrzeby mogłaby się przemienić lotnisko polowe - projektanci podczas planowania jej przebiegu wytyczali jak najwięcej prostych odcinków. One wszystkie były przygotowywane dla potrzeb armii lotniczej. W latach 30-tych w Europie panowało wielkie bezrobocie. Ten problem dotknął także terenów niemieckich, do których należały nasze miejscowości parafialne. Dlatego III Rzesza, a przede wszystkim Hitler potrzebował budowy autostrad, by zlikwidować bezrobocie. One też miały stać się wielką propagandą gospodarczą jego pomysłowości jak wyprowadzić naród zapaści gospodarczej i finansowej. Może wtedy nie przyszło mu do głowy, że te nowe miejsca staną się źródłem niewolniczej pracy. O tym jak ważne były dla Hitlera nowe drogi niech poświadczy fakt, że już w miesiąc po dojściu do władzy w 1933 r. powołał w rządzie odpowiednie służby, które miały zająć się ich budową.

Prace przy naszym odcinku rozpoczęły się bardzo szybko. Prawdopodobnie pod koniec lat czterdziestych. W pierwszym etapie budowy autostrady III Rzesza wykorzystywała mieszkańców miejscowości, obok których przebiegała autostrada. Przy nich zatrudniali się głównie rolnicy, którzy pracowali przy karczowaniu drzew i wyrównywaniu oraz utwardzaniu terenu. Mogli w ten sposób dorobić do swoich skromnych, rolniczych zarobków. Początkowo w obozie umieszczono polskich robotników przymusowych pochodzących z ziem wcielonych do III Rzeszy. Od jesieni 1940 r. na ich miejsce zaczęto masowo przywozić grupy robotników żydowskich z gett w Będzinie, Sosnowcu i Czeladzi. Prawdopodobnie przez krótki czas w obozie mogli przebywać jednocześnie Polacy i Żydzi.

Obóz w Wierzbniku był różnorodnie nazywany: Reichsautobahnlager, Judenlager albo Judenlager-Arbeitslager, a w późniejszym okresie – Zwangsarbeitslager (ZAL).
Już 27 września 1936 r. naziści świętowali pod Wrocławiem wybudowanie pierwszego tysiąca kilometrów autostrady. Odcinek ten odbierał osobiście Adolf Hitler. Wszystko to odbywało się w świetle kamer i aparatów fotograficznych, aby w ten sposób pokazać narodowi efekty gospodarcze Hitlera i zmniejszenie bezrobocia, które było dla wielu narodów kulą u nogi. Poza tymi efektami gospodarczymi chodziło także o poparcie polityczne dla fuhrera. Dlatego te obrazy były bardzo często powtarzane w telewizji i radiu.


Taką propagandą budował sobie całe zaplecze polityczne, które w niedalekiej przyszłości owocowały w poparciu. Wybuch II wojny światowej zmienił diametralnie kwestię budowy autostrady. Przede wszystkim dał nazistom dostęp do siły roboczej, złożonej z jeńców różnych narodowości, z czego większość była pochodzenia żydowskiego. Powołali oni do życia „Organizację Schmelt”, która zajmowała się kierowaniem Żydów do pracy. Organizacja uruchomiła w 1940 r. całą sieć obozów pracy przymusowej, do których zwożeni byli więźniowie - na samym Śląsku działało aż 95 tego rodzaju jednostek.
Jeden z takich obozów mieścił się przy Wierzbniku kilkanaście metrów od drogi. Czasami to wynosiło około 50 metrów od szosy. Teren był otoczony drutami kolczastymi. Wewnątrz obozu stało mniej więcej 10 baraków. Wszystko zależało od lokalnych potrzeb. W barakach przetrzymywano ok. 400-500 osób. W dwóch barakach mieszkali mężczyźni, w jednym kobiety, a w pozostałych mieściły się: warsztat szewski, krawiecki i biura Dienststelle, czyli urzędników kierujących jednostką. Obóz był przeznaczony wyłącznie dla Żydów, a jego kierownikami byli wojskowi o nazwiskach: Behm, Lehnman, Hentschel i Lindner.
Warunki w takich obozach jak Wierzbnik nie były łatwe. Oficjalne informacje były takie, że rozpoczynali o godz. 07.30 i pracowali przez 10 godzin. Tymczasem rozpoczynali o wiele wcześniej i kończyli o wiele później niż to było podane w dokumentach.
Więźniowie w Wierzbniku pracowali na dwie zmiany po 12 godzin dziennie, także w niedziele. Niewolnicza praca była wyczerpująca. Wolny czas wypełniano apelami i bezwzględną selekcją więźniów. Chorych, wycieńczonych i niezdolnych do dalszej pracy odsyłano do gett w Będzinie i Sosnowcu. Powodowało to ukrycie rzeczywistej śmiertelności w obozie. Na miejsce odesłanych sprowadzano nowe kontyngenty Żydów. Warunki bytowe i higieniczne ulegały stałemu pogarszaniu. Strażnicy byli brutalni, a w obozie panował terror.
Na wiosnę 1942 r. podjęto decyzję o wstrzymaniu budowy autostrady. Wobec tego obóz pracy w Wierzbniku został zamknięty, a więźniów przewieziono do innych obozów położonych przy zakładach przemysłowych.
23.06.2013 rok 22, nr 11 s.2 i 5











