TAK SZCZĘŚLIWI NA ZDJĘCIU
- 23.10.2015
- Cudowne historie - "Dzieci Pana Boga"
- 2419 Czytań
Nadszedł rok 1939. W Polsce nastały ciężkie wojenne czasy. Okupacja niemiecka coraz bardziej dawała się we znaki. Prześladowania Żydów osiągały swoje apogeum. Byli zabijani z całym okrucieństwem tylko za to, kim są. Polakom za ukrywanie Żydów groziła kara śmierci. Jednak Józef Ulma pomagał swoim żydowskim sąsiadom. Uciekinierów wspierał przy budowie ziemianki w lesie, gdzie mogli się schronić. Ulmowie dostarczali im żywność i odzież. Niestety, Niemcy odkryli kryjówkę. Żydowscy sąsiedzi zginęli w okrutny sposób, nie wydawszy swoich polskich przyjaciół Niemcom.
Józef Ulma bał się o swoją rodzinę, gdyż także w domu od jesieni 1941 roku ukrywał ośmioro Żydów z rodziny Szallów i Goldbergów. Życie w trakcie okupacji było ciężkie. Ulmowie dzielili się jednak tym, co posiadali. Mając świadomość wielkiego ryzyka, podejmowali je z wiarą i nadzieją, że dobro w końcu zwycięży.
Do Niemców dotarła informacja o ukrywających się w domu Ulmów Żydach. Była godzina pierwsza w nocy 24 marca 1944 roku. Żandarmi zorganizowali obławę, Zaskoczona nocą rodzina nie miała żadnych szans. We śnie zginęli ich żydowscy przyjaciele. Nadeszła kolej na ukaranie Ulmów. Żandarmi wyciągnęli z domu całą rodzinę, zagonili tam również innych mieszkańców wsi, aby wiedzieli, co czeka tych, którzy pomagają Żydom.
Na oczach przejętych paraliżującym strachem dzieci zabito ich tatę i mamę. Przez chwilę zbrodniarze naradzali się, co zrobić z małymi Ulmami. Dowódca żandarmów podjął decyzję. Po jego słowach: .Patrzcie, jak giną polskie świnie, które przechowują Żydów", padały kolejne strzały, jeden po drugim. Za każdym razem pozostające jeszcze przy życiu dziecko było świadkiem śmierci swojego rodzeństwa. Kolejno ginęli: Staś, Basia, Władziu, Franuś, Antoś i Marysia ... Widzący to pozostali Polacy zamarli w przerażeniu, jednak nie mogli nic zrobić.
Kiedy na miejscu zbrodni pojawił się sołtys wsi Markowa, Teofil Kielar, wpatrując się w osłupieniu w stos martwych ciał, zapytał: "Dlaczego zabiliście dzieci?': "Żeby wasza gromada nie miała z nimi kłopotu" - padła cyniczna odpowiedź żandarma. Krwawa zbrodnia zakończyła się doszczętnym rabunkiem gospodarstwa i wielką pijacką ucztą oprawców.
Sąsiedzi Ulmów, którzy byli świadkami straszliwej egzekucji, wbrew zakazowi urządzili rodzinie potajemny pogrzeb. Nie pozwolili im zostać w zbiorowej mogile bez godnego pochówku. Nie wyrzucili także ze swoich domów ukrywających się u nich pozostałych przy życiu Żydów. Niemcy chcieli ich zastraszyć swoim okrucieństwem. Jednak postawa rodziny Ulmów umocniła tylko ich chrześcijańskie miłosierdzie i jest niezwykłym jego świadectwem do dzisiaj. Dzięki odwadze mieszkańców Markowej do końca wojny przetrwało w tej wsi siedemnastu Żydów.
Niewinne dziecięce ofiary straszliwej nienawiści: Staś, Basia, Władzio, Franuś, Antoś, Marysia i nienarodzone jeszcze maleństwo, bo żona Józefa Ulmy była w ciąży, są dzisiaj wraz ze swymi rodzicami kandydatami na ołtarze. Całą rodziną złożyli oni niewinną ofiarę, świadectwo wiary i zaufania w Boże miłosierdzie. Całą rodziną, oddając życie za swoich sąsiadów, znaleźli się tego samego dnia w niebie.
2-nasi-patroni?showall=1;
www.pch24.pl/kazn-rodziny-ulmow.21875.i.html;
www.prawy.pl/wiara/ 1 153-rodzina-ulmow
-polskie-swinie-ktore-przechowuja-zydow-1153
M. Krzyszkowski, „Dzieci Pana Boga” wyd. Rafel, rok 2015 str. 58 - 60











