Spór o Jana Pawła II - czy jego nauczanie o małżeństwie uległo przedawnieniu
- 25.03.2014
- Aktualności - my i świat
- 1928 Czytań
Kwestia aktualności Famigliaris consortio powróciła wczoraj na zakończenie międzynarodowego sympozjum poświęconego właśnie nauczaniu Papieża Polaka o małżeństwie. Wziął w nim udział kard. Lorenzo Baldisseri, sekretarz generalny Synodu Biskupów. W rozmowie z Radiem Watykańskim przyznał, że Jana Paweł II wniósł wielki wkład w rozwój nauczania o małżeństwie. „Od czasu Familiaris Consortio minęło jednak wiele lat – dodał kard. Baldisseri – i Papież Franciszek uważa, że trzeba podjąć na nowo ten wielki temat w świetle Ewangelii i, w zmienionej sytuacji zaktualizować nauczanie Kościoła. Wiele tematów, wiele problemów, wiele sytuacji uległo zmianie od tego czasu. Kościół musi umieć odpowiadać na wyzwania”. – powiedział włoski purpurat.
„Przede wszystkim musimy poznać te wyzwania, nie tylko za pośrednictwem mediów – powiedział Radiu Watykańskiemu kard. Baldisseri. – Trzeba sprawić, by ludzie mogli się wypowiedzieć, przedstawić własną historię. Dlatego Synod wysłał kwestionariusz z pytaniami bardzo konkretnymi, aktualnymi. Zrobiło to na ludziach wielkie wrażenie, poczuli, że wreszcie mogą powiedzieć, co myślą, i bez pośredników opowiedzieć o tym, co przeżywają. Dzięki temu kwestionariuszowi otrzymaliśmy świadectwa nie tylko tych osób, które przeżywają swe małżeństwo zgodnie z wiarą, ale również tych, którzy tak go nie przeżywają, doświadczyli różnych tragedii, niepowodzeń. Chcemy poznać również te osoby, ich cierpienia, aby po duszpastersku im pomóc. Przede wszystkim trzeba im towarzyszyć w ich cierpieniu. A następnie, oczywiście, pomóc im znaleźć rozwiązanie, które Kościół uważa za odpowiednie dla konkretnych przypadków, zarazem w prawdzie i w miłości. Dramat polega na tym, że w wielu przypadkach ludzie nie znaleźli rozwiązania, bo nikt im nie pomógł. Można znaleźć jakąś drogę. Najważniejsze, by o tym rozmawiać. Kiedy się o tym rozmawia, od razu poprawia się położenie tych ludzi, już są zadowoleni. To jak z chorym, kiedy jest sam, opuszczony. Wystarczy, że pojawi się obok drugi człowiek, a już można go podnieść na duchu, pocieszyć, dać nadzieję na dalsze życie”.











